Pogoda dziś pod psem już przebija czarna ziemia przez resztki śniegu. Pada deszcz, wieje wiatr dziś nie ma mowy o wyjściu na podwórko. Poza tym dwójka ma katar. Ale jeszcze w sobotę i niedzielę było pięknie - biało. Dziadek urządził dzieciom krótką przejażdżkę saniami.
Weronice spodobało się i jak dziadek zawrócił to zmartwiona mówi: "Już wracamy do domu?"
Potem troszeczkę popracowaliśmy, bo posypało białym puszkiem.
Nasz bałwanek ulepiony jakieś 3 tygodnie temu trzymał się dobrze. Jeszcze w niedziele wyglądał tak a dziś został po nim tylko "kapelusz".
A najlepsze na koniec frajda niesamowita. Przynajmniej dla mnie nigdy jeszcze nie byłam na ognisku zimą.
Rozpaliliśmy je u nas w zapust pod sosnami.
I zajadaliśmy się kiełbaskami!
Wspaniała sanna, bałwan przystojniak ale to ognisko to bije na głowę wszystko.Już nie pamiętam
OdpowiedzUsuńkiedy piekłam tak kiełbaski , było to tak dawno...