Domek wśród brzóz

"Na starsze dzieci i ich nastawienie do bliźniego
wpływa w szczególny sposób
miłość rodzeństwa i domowa atmosfera."
Theodor Bovet

sobota, 25 maja 2013

Zielono mi..

Wybrałam się na zakupy. Konkretnie po pościel w róże. Niestety nie  znalazłam tego co chciałam, ale tak to z reguły jest, że jak się czegoś konkretnego szuka to nie ma. Poza motywami różanymi moją uwagę też a może nawet bardziej przyciąga kolor zielony. I tak wróciłam do domu z zielonym obrusem, ściereczkami, miseczką i brytfanką do zapiekania.



Nie tylko ja mam bzika na punkcie zielonego ;). ten wazonik przywiózł mi mąż razem z rowerem, a rower też jest zielony;).


Trafiłam też na róże! Komplet blaszek urzekł mnie od razu, kolory zupełnie z innej beczki. Nosiłam się  z zamiarem zakupu nowej tortownicy. Stare dwie stały się nieszczelne i zamiast czarnej - pospolitej mam taką właśnie. Do tego keksówka i blaszka do ciasta kruchego.



 A tutaj inne zielone akcenty w moim domu.



 i róże




Pada u nas dzisiaj cały dzień! W planach mieliśmy sadzenie drzew. Rano zanim zaczęło na dobre lać posadziliśmy 50 brzózek wzdłuż drogi zostało nam jeszcze 200 sztuk. Mamy też kilkadziesiąt lip, planujemy je posadzić przy ulu, no i świerki na choinki bożonarodzeniowe. Troszkę plany nam pokrzyżował deszcz, ale w gruncie rzeczy dobrze, że pada warzywo podlane, zboża zazieleniły się i wszystko jakby bardziej zielone, i rośnie w oczach.

A tutaj kwiaty dla MOJEJ KOCHANEJ MAMY nie wręczę Ci ich osobiście, ale są dla Ciebie i rosną na mojej grządce!









poniedziałek, 20 maja 2013

Niedziela

Piękny jest maj! Wczoraj wybraliśmy się na wycieczkę rowerową po okolicy. Wypróbowała swój nowy rower. I stwierdzam, że udał się ten zakup. Nie jest to zupełnie nowy rower, trzeba go troszeczkę podreperować tu i tam, ale wygodnie się nim jedzie. Muszę dokupić do niego kosz wiklinowy na jakieś drobiazgi.
 


Objechaliśmy opuszczone domy. Jedno miejsce bardzo się nam podoba. Dom położony jest w lesie i miejsce mimo, że opuszczone zarośnięte ma to "coś" i bzy. Super byłoby obudzić się rankiem i od progu czuć ten piękny zapach.
 Lokatorzy na naszym tarasie. Co roku ten ptaszek wije sobie gniazdko na belce pod daszkiem. Wyczaiłam moment kiedy odleciał i pstryknęłam fotkę, żeby zobaczyć ile jajeczek ma  w tym roku.



 A tutaj nasze pracowite pszczółki.


W tym roku w ogrodzie pojawiły się trzy kępki takich kwiatów, podobają mi się ich liście, ale niewiem co to jest?







To była piękna niedziela!










sobota, 11 maja 2013

Majówkowy wyjazd nad morze

Majówkowy pobyt nad morzem zaliczamy do udanych. Pogoda dopisała, cały czas świeciło nam słoneczko. Nad morzem troszkę wiało, ale był czas przywyknąć, bo tak właśnie jest nad naszym polskim morzem. Odwiedziliśmy prawie wszystkich z rodziny męża. Dzieci miały kuzynów w swoim wieku i bawiły się grzecznie. Jakbym dzieci nie miała wystarczyło dać im jeść, czasem skontrolować co robią i na noc uspać. Zrelaksowałam się, więc i ja. Stresujący był jedynie powrót. Mąż woli jeździć nocą, kiedy dzieci śpią i nie marudzą-"Tata daleko jeszcze?". Zaletą był też mniejszy ruch na drodze i tym samym szybsze przybycie do domu. Dla mnie natomiast jazda nocą to coś okropnego. Ja  w nocy śpię! Postanowiłam jednak pilnować męża i tym samym dotrzymać mu towarzystwa. Ale co chwilę film mi się urywał ;)). Połowy drogi nie pamiętam. To spałam to się budziłam i pytałam męża czy mu się spać chce : ) Do nocnych wojaży nie nadaję się.




Nad zatoką dzieci miały frajdę zbierając muszelki.



Pojechaliśmy też do Karwi... wróciły wspomnienia to pierwsze miejsce nad morzem, w które pojechaliśmy razem z Szymonkiem kiedy był malutki. Stwierdziliśmy, że zdecydowanie najlepsze miejsce z tych w których byliśmy. Wrócimy tam zapewne któregoś lata!