Wrócę myślami do niedzieli św. Jana.
Tego dnia i mój Tato i Tato mego męża mają imieniny.
Biesiadujemy, przyjmujemy gości, jest wesoło i gwarno, są też prezenty.
Ale takiego prezentu jaki w tym roku otrzymał mój teść to nikt się nie spodziewał.
Mój R. poszedł za dom zobaczyć jak dzieci się bawią.
Ma bardzo wrażliwy słuch słyszy najcichszy szmer.
Usłyszał jakby szum zaczął się rozglądać i znalazł skąd pochodzi.
Ma bardzo wrażliwy słuch słyszy najcichszy szmer.
Usłyszał jakby szum zaczął się rozglądać i znalazł skąd pochodzi.
Jedną z gałęzi wierzby obsiadły pszczoły- cały rój pszczół.
I się zaczęło najpierw teść, mój R i jego starszy brat poszli do szopy i wyciągnęli stary ul- jeszcze z czasów kiedy pszczoły miał dziadek mojego męża. Ustawili go na łące i czekali.... na drugiego brata mojego R., który wracał z Mazur. Brat ten ma kilka uli, więc jakby już oswojony z pszczołami.
Mój mąż jego brat ubrani w kombinezony i kapelusze zdjęli ten rój z drzewa i przenieśli do ula.
I takim oto sposobem oprócz swojego mleka, twarogu, masła, chleba będziemy mieli jeszcze miód!
Pewnie na jednym roju się nie skończy. Już jest w planach budowa kilku uli.
Troszkę akcesoriów już mamy.
Tutaj są stare ramki, ale nie wiem ile mają lat zostawione były na pamiątkę. W ulu siedzą całkiem nowe.
Na tych zdjęciach widać jak wlatują do ula.
Troszkę akcesoriów już mamy.
Tutaj są stare ramki, ale nie wiem ile mają lat zostawione były na pamiątkę. W ulu siedzą całkiem nowe.
| Ul został ogrodzony, bo nasza ciekawska króweczka już mało go nie przewróciła |
Na tych zdjęciach widać jak wlatują do ula.