Domek wśród brzóz

"Na starsze dzieci i ich nastawienie do bliźniego
wpływa w szczególny sposób
miłość rodzeństwa i domowa atmosfera."
Theodor Bovet

środa, 29 lutego 2012

Przygotowania do urodzin córki J. pochłonęły nam dużo czasu i energii. Tym razem tortu nie musiałam robić, bo jedna ciocia zaproponowała, że zrobi niespodziankę fance Scooby Doo i zamówiła tort w kształcie tegoż psa. Mi nie udało by się z pewnością zrobić takiego.

A tutaj są torty, które zrobiłam sama na kolejne urodziny Sz. J. W. nie wglądają jak te spod rąk mistrzów cukierników, ale wszystkim smakowały.












Muszę kończyć, bo Julitka niecierpliwi się. Dostała w prezencie "makietę" pałacu z księżniczkami, rycerzami itp.do pokolorowania mazakami, które malują jak dmucha się w specjalną rurkę. Samej jest jej ciężko a ciekawa jest efektu końcowego i angażuje całą rodzinę.

czwartek, 23 lutego 2012

Sanna

Pogoda dziś pod psem już przebija czarna ziemia przez resztki śniegu. Pada deszcz, wieje wiatr dziś nie ma mowy o wyjściu na podwórko. Poza tym dwójka ma katar. Ale jeszcze w sobotę i niedzielę było pięknie -  biało. Dziadek urządził dzieciom krótką przejażdżkę saniami.
Weronice spodobało się i jak dziadek zawrócił to zmartwiona mówi: "Już wracamy do domu?"



Potem troszeczkę popracowaliśmy, bo posypało białym puszkiem.






Nasz bałwanek ulepiony jakieś 3 tygodnie temu trzymał się dobrze. Jeszcze w niedziele wyglądał tak a dziś został po nim tylko "kapelusz".





A najlepsze na koniec frajda niesamowita. Przynajmniej dla mnie nigdy jeszcze nie byłam na ognisku zimą.
Rozpaliliśmy je u nas w zapust pod sosnami.


I zajadaliśmy się kiełbaskami!


wtorek, 14 lutego 2012

Serduszka

Chyba nie sposób nie zauważyć jakie dziś Święto w radiu, telewizji i internecie od rana Walentynki.
I jak tu nie poddać się tej fali.
Szymon wczoraj zaniósł kartki dla swoich koleżanek, które wspólnie zrobiliśmy kilka dni wcześniej.
W tamtym tygodniu ze sweterka, który należał najpierw do Julitki, a potem do Weroniki zrobiłam "wdzianko" na poduszkę - gryczankę męża, i też wyszło walentynkowo.
Sweterek z jednej strony ma serduszko, poszłam tropem miłosnym, wycięłam literki i naszyłam z drugiej słowo KOCHAMY.






A jakiś czas temu zamówiłam u Ateny z bloga Drewniana Szpulka 3 serduszka wczoraj je otrzymałam (tuż przed walentynkami).
Podobają się obdarowanym i ciągle zmieniają im miejsca.





MIŁEGO WIECZORU!

poniedziałek, 13 lutego 2012

Bal karnawałowy i ciasteczka ryżowe

W sobotę byliśmy na BALU KARNAWAŁOWYM promującym zabawę bez alkoholu. Organizatorzy zadbali  o to, aby goście dobrze się bawili zorganizowali konkurs z nagrodami - WARTOŚĆ WSPOMNIEŃ. 
Dobrą zabawę zapewnił ZESPÓŁ, który grał i śpiewał na "ŻYWO"- co się rzadko zdarza w dzisiejszych czasach, wodzirej prowadził liczne zabawy taneczne. 
Wróciłam do domu z piekącymi stopami, bolącym kolanem. Ale wytańczyłam się za wszystkie czasy. 
Podstawą dobrej zabawy jest doborowe towarzystwo i super orkiestra! 
A to pamiątka z balu.



A dziś z córkami upiekłyśmy ciasto i ciasteczka ryżowe. 
Ciasto wyszło nam bardzo walentynkowo będzie jak znalazł  jutro.



Do tego zielona herbatka i ciastek prawie nie ma na talerzu.




wtorek, 7 lutego 2012

Haft krzyżykowy

To co lubię robić najbardziej to wyszywać haftem krzyżykowym. Wchodząc do naszego domu tuż za progiem wisi sentencja wyszyta haftem krzyżykowym.




Moja przygoda zaczęła się 2004 roku, kiedy czekałam na narodziny naszego syna. Pierwszą rzeczą jaka powstała była metryczka, którą uzupełniałam jak rodziły się nasze kolejne dzieci. 
Dziś wygląda tak:


Głównie wyszywałam motywy dla dzieci, były to aplikacje na ubrankach, obrazki, zegar do pokoju dzieci. Wszystko to leży w szufladzie, zamiast zdobić nasze ściany. Dlaczego? Myślę, że trochę z braku odwagi do pokazania , no i jeszcze braku ramek- to to raczej marna wymówka -mając męża stolarza. Więc niech na razie "galerią" moich prac będzie ten post.















niedziela, 5 lutego 2012

Rybki i kwiatki

Nie wytrzymałam tak mi się podobają te papiery, które przyszły, że wzięłam się od razu do roboty! 
W lutym mamy 5 Jubilatów i 2 Solenizantów. Z tych okazji postanowiłam zrobić kartki okolicznościowe zaczęłam jak tylko przyszły w tygodniu a dzisiaj skończyłam dwie. 
Jedna jest dla Mojej Siostry, która ostatnio założyła akwarium stąd pomysł na taką a nie inną kartkę.



 A druga dla Mojej Babci.






sobota, 4 lutego 2012

Album

2 lata temu na Gwiazdkę dostałam od męża PIĘKNY  ALBUM na zdjęcia. 
Włożyłam do niego kilka zdjęć, ale wyglądały one tam po prostu źle. Sami popatrzcie w tym albumie zdjęcia powinny być wyeksponowane.





Odkąd pamiętam gromadzę różne -różności, bo szkoda mi czegoś wyrzucić, bo może jeszcze się przyda.
I jest tego tyle, że mój mąż mówi, że kiedyś od tego wszystkiego dom nam się zawali! 
Ja jednak mam nadzieję, że nie będzie tak źle. 
Wędrując po blogach znalazłam wiele pomysłów i nagromadzony materiał zostanie wykorzystany właśnie do stworzenia pięknego albumu. Zdjęcia, które w nim się znajdą już wybrałam. Zamówiłam też w jednym ze sklepów internetowych papier i naklejki.




Mało tego opowiedziałam swoim siostrom co zamierzam, pomysł im się spodobał i z "kolebki scrapbookingu" lecą kolejne rzeczy, nie wiem dokładnie co, bo powiedziały mi że to niespodzianka.
Teraz trzymajcie kciuki, żeby mi zapału nie zabrakło!
Dobranoc i miłej niedzieli!






piątek, 3 lutego 2012

Zmiany w naszym życiu

Pod koniec roku podjęliśmy decyzję że mamy dość spania na materacu i osobno!
Mąż dokończył łóżko córek i "wyprowadziłam" je ze swojego materaca -ostatecznie udało mi się wyprowadzić jedną z córek starszą. Młodsza z racji tego, że jeszcze była przy piersi nie dała się.
Na Allegro znaleźliśmy łóżko, które ostatecznie pasowało pod wymiar naszego materaca i co najważniejsze podobało się nam. Postanowiliśmy, że położymy na nie białą patynę zrobimy niewielki decoupage i będzie super! Ale czasu zbytnio na odnowienie łóżka ani mąż, ani ja nie mamy teraz, odłożyliśmy to na lato. A łóżko wstawiliśmy takie jakie zostało przywieziona. Ale codziennie jak na nie patrzę utwierdzam się w przekonaniu, że MUSI być pobielone!






21 stycznia w dniu moich imienin podjęłam decyzję: poraz kolejny będę odstawiała Weronikę od piersi. 
Prób było kilka pierwsza zaraz jak skończyła rok, kolejna jak miała 1,5 roczku i 2 latka. 
Wszystkie kończyły się fiaskiem ja byłam umordowana, ona rozdrażniona i skutek był taki, że ja kapitulowałam. Kolejna próba podjęta 13 dni temu zakończyła się powodzeniem i utwierdziła mnie tylko w przekonaniu, że nic na siłę! I na nic zdały się książki z poradami typu" jak odstawić dziecko od piersi", "czy jak zachęcić malucha do siadania na nocnik" itd. 
Doświadczenie w byciu mamą i podejmowanie prób to ważne, ale NIC NA SIŁĘ. Każde dziecko jest inne Szymon tuż po skończeniu roku został odstawiony bezboleśnie, a Julitka mając rok i dwa miesiące. 
Weronika ma już inny temperament i osobowość i potrzebowała na to więcej czasu!
I tak zaczęliśmy kolejny rok i kolejny etap w naszym życiu, a wszystko dzięki łózkom.