Zaległości książkowe mnożą się u mnie. A jak u Was?
Nie pamiętam kiedy ostatnio coś czytałam.
To jeden ze stosów. Mam jeszcze kilka książek, które zaczęłam i nie skoczyłam, bo pojawiła się kolejna ciekawsza ;).
Lato w tym roku u nas pracowite...
Spontanicznie jeszcze w maju zaczęliśmy przestawiać płot, żeby zrobić miejsce dla kilku krzaków borówek. Na tym miało stanąć, ale po przeglądzie okazało się, że część płotu na którym leży winogrono jest spróchniała. I zdecydowaliśmy, że wymieniamy żerdzie. Myśleliśmy o nowych podporach dla winogrona tylko skąd? Czasem warto coś komuś podszepnąć, bo okazało się, że u brata męża leży w zaroślach niepotrzebna balustrada po dawnym tarasie. Dostaliśmy też spory kawałek siatki ogrodzeniowej i mamy zamiar odgrodzić nią warzywnik. Aż mnie to zaskakuje. Czasem człowiek planuje zrobić to i tamto i snuje te plany na konkretny czas, a u nas w tym roku kompletny "spontan."
Płot pomalowałam drewnochronem, drzewka wapnem. Zmienia się w tym roku nasz ogród. Zakwitły maki, lilie, georginie pną się do nieba, maciejka wieczorem pięknie pachnie. Owoce dojrzewają sukcesywnie, mamy w tym roku dużo wiśni, troszeczkę czarnej porzeczki, gałązki aronii uginają się pod ciężarem owoców.
Borówki jeszcze w doniczkach dojrzewają, ale już miejsce w ogrodzie dla nich gotowe.
Zabawiłam się w ogrodnika i wsadziłam cztery sadzonki forsycji dwie odpadły, ale dwie rosną:))
Lilie mam tylko żółte...
Ze spaceru do lasu przynieśliśmy troszkę malin, część zjedliśmy, część dodaliśmy do lodów, a część do naleweczki.