Domek wśród brzóz

"Na starsze dzieci i ich nastawienie do bliźniego
wpływa w szczególny sposób
miłość rodzeństwa i domowa atmosfera."
Theodor Bovet

wtorek, 23 lipca 2013

"Kiełbasa na kiju"

W sobotę spontanicznie wieczorkiem zamiast zasiąść do kolacji przy stole... zarządziłam na kolację "kiełbasa na kiju"!
Pamiętam nasz wspólny wieczór kawalersko-panieński,. Tak był wspólny właśnie tu na polance za domem...ognisko... kiełbaski. Teraz biesiadujemy z dziećmi.





Sobotni zachód słońca...







... i księżyc


DOBRANOC

poniedziałek, 22 lipca 2013

Ogród

Zaległości książkowe mnożą się u mnie. A jak u Was?
Nie pamiętam kiedy ostatnio coś czytałam. 


To jeden ze stosów. Mam jeszcze kilka książek, które zaczęłam i nie skoczyłam, bo pojawiła się kolejna ciekawsza ;).
Lato w tym roku u nas pracowite...
Spontanicznie jeszcze w maju zaczęliśmy przestawiać płot, żeby zrobić miejsce dla kilku krzaków borówek. Na tym miało stanąć, ale po przeglądzie okazało się, że część płotu na którym leży winogrono jest spróchniała. I zdecydowaliśmy, że wymieniamy żerdzie. Myśleliśmy o nowych podporach dla winogrona tylko skąd? Czasem warto coś komuś podszepnąć, bo okazało się, że u brata męża leży w zaroślach niepotrzebna balustrada po dawnym tarasie. Dostaliśmy też spory kawałek siatki ogrodzeniowej i mamy zamiar  odgrodzić nią warzywnik. Aż mnie to zaskakuje. Czasem człowiek planuje zrobić to i tamto i snuje te plany na konkretny czas, a u nas w tym roku kompletny "spontan."
Płot pomalowałam drewnochronem, drzewka wapnem. Zmienia się w tym roku nasz ogród.  Zakwitły maki, lilie, georginie pną się do nieba, maciejka wieczorem pięknie pachnie. Owoce dojrzewają  sukcesywnie, mamy w tym  roku dużo wiśni, troszeczkę czarnej porzeczki, gałązki aronii uginają się pod ciężarem owoców.










 Borówki jeszcze w doniczkach dojrzewają, ale już miejsce w ogrodzie dla nich gotowe.


Zabawiłam się w ogrodnika i wsadziłam cztery sadzonki forsycji dwie odpadły, ale dwie rosną:))


 Lilie mam tylko żółte...


Ze spaceru do lasu przynieśliśmy troszkę malin, część zjedliśmy, część dodaliśmy do lodów, a część do naleweczki.









piątek, 5 lipca 2013

Miodobranie

Mam chwilę to zebrałam się napisać post. Dziewczyny pojechały z dziadkami odwiedzić prababcię. Szymon został ze mną w domu i tak "profilaktycznie" zrobiliśmy kilka zadań, żeby nie zapomniał liter ;)
Upał niesamowity, ale ja nie narzekam lubię ciepło. Choć prawdą jest, że w takie dni nie bardzo chce się coś robić. A co robić i owszem jest! Brakuje jeszcze kilku rumianków na lnie, pranie w kącie prosi o prasowanie ;) Ale co tam przyjdzie deszcz brzydka pogoda będę prasowała.
Dzieciaki nudzą się i chcą do dzieci. W poniedziałek przywiozłam swoją babcię to dzieci zadowolone, bo wiadomo gość w domu to tak inaczej niż zwykle dni mijają. Wczoraj odwieźliśmy ją do domu.
We wtorek było u nas miodobranie, ja uczestniczyłam w tym jedynie jako fotoreporter, zrobiłam kilka zdjęć.





Mamy pięciolitrowe wiaderko swojego miodku! Pychota palce lizać!

Ps. Udanego weekendu czytającym życzę. Jadę jutro do stolicy na stadion. Cieszę się a zarazem zastanawiam jak to będzie w takim tłumie ludzi.?