Domek wśród brzóz

"Na starsze dzieci i ich nastawienie do bliźniego
wpływa w szczególny sposób
miłość rodzeństwa i domowa atmosfera."
Theodor Bovet

wtorek, 11 czerwca 2013

Rumianki, jaskier i piwonie

Od jakiegoś czasu robię wszystko na raz. Pomysły się mnożą zaczynam realizować jakiś jeden projekt, a po głowie już chodzi następny. I od razu rzucam co robiłam i zabieram się za nowe ale nie STOP! Tak nie może przecież być, bo pogubię się w tym wszystkim. A jeszcze trzeba normalnie funkcjonować dzieci do szkoły wyprawić, zająć się Weroniką a nie tylko tym co mus. Świat się nie zawali, a najwyżej w czasie się przeciągnie. No i już się przeciągnęło, kuchnia będzie później, ale to i lepiej w między czasie odnowię półkę na pierdółki.
Dokończę szycie nowych firaneczek. Wreszcie się zabrałam. A czemu tak piszę " wreszcie"? Bo pierwszy raz wyszywam krzyżyki na lnie, bałam się ale nie jest tak źle jak na debiut. No i wzór szukałam, wybierałam, żeby był prosty, postawiłam na kwiaty, najpierw szłam w kierunku bratków, margerytek, a stanęło na rumianku i to dzięki mężowi on wybrał mi ten wzór. Miałam też dylemat w jakim kolorze wyszywać ciągnęło mnie do fioletów, a tu białe rumianki;). Myślę, że to dobry wybór i już część haftu jest.

















W między czasie powiększyła się nam kocia rodzina. Tydzień temu Julitka w trakcie naszego śniadania wpada do domu z krzykiem- " Mama Natasza zaczęła rodzić!" Pytam a co są już kociaki? " Nie ale wychodzą." Pobiegliśmy rzeczywiście zaczęło się. Wytłumaczyłam dzieciom, że nie mogą być teraz przy kocie dopiero jak będą wszystkie na świecie to przyjdziemy i je obejrzymy. Do wieczora była czwóreczka. A po 3 dniach znalazł się piąty kociak :))) Są 3 czarne i 2 szaro-bure.



Chciałam bardzo wyhodować sama jaskra na siedem tylko jeden wyrósł i ma pąk. Ale dzisiaj rano wyglądam do niego, a on jakby złamany. Niewiem czy kot w nocy przyszedł na taras czy jakieś inne zwierzę? W skrzynce z lobelią też w jednym miejscu widać, że "coś" tam siedziało. Łodyga nie jest złamana do końca, więc z nadzieją przywiązałam do patyczka i podniosłam. Pewnie nic to nie da, ale szkoda mi go wyrzucić niech postoi jeszcze ten pączek :(( A nóż się rozwinie?




Po bzie nastała pora piwonii. 
Przed domem roznosi się ich zapach. Zerwałam też kilka do wazonu to pachnie w całym domu.










Wracam do dzieciaków, dziewczyny rysują kredą na "flastrze" przed domem, a Szymon jeździ rowerem.


6 komentarzy:

  1. Takie bardzo podobne rumianki wyszyłam na poduszeczce do wózka mojej starszej córce.Piwonie piękne jak im ciężko od ciężaru kwiatów.Pozdrawiam, czekam na końcowy efekt, buziaki

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj,spieszę z odpowiedzia na pytanie o nożyczki:kupiłam w sklepie z materiałami w Bielsku-Białej,Bonotexie.
    Piękne masz piwonie,uwielbiam:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Hafcik będzie piękny, a piwonie...też je uwielbiam :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za zaproszenie na czereśnie. Szkoda, że tak daleko mieszkacie bo pewnie bym skorzystała. Pozdrawiam!
    Iza

    OdpowiedzUsuń
  5. no i po strachu, rumianki pięknie się zapowiadają :)
    piwonie uwielbiam, ja nie mam jeszcze w ogrodzie, może na przyszły rok się postaramy o piwonie...
    ps. na czym dzieciaki malują?? na flastrze? a co to? :)
    POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodnik z kostki betonowej-to chyba z niemieckiego tak sie mowi.

      Usuń