Upał niesamowity, ale ja nie narzekam lubię ciepło. Choć prawdą jest, że w takie dni nie bardzo chce się coś robić. A co robić i owszem jest! Brakuje jeszcze kilku rumianków na lnie, pranie w kącie prosi o prasowanie ;) Ale co tam przyjdzie deszcz brzydka pogoda będę prasowała.
Dzieciaki nudzą się i chcą do dzieci. W poniedziałek przywiozłam swoją babcię to dzieci zadowolone, bo wiadomo gość w domu to tak inaczej niż zwykle dni mijają. Wczoraj odwieźliśmy ją do domu.
We wtorek było u nas miodobranie, ja uczestniczyłam w tym jedynie jako fotoreporter, zrobiłam kilka zdjęć.
Mamy pięciolitrowe wiaderko swojego miodku! Pychota palce lizać!
Ps. Udanego weekendu czytającym życzę. Jadę jutro do stolicy na stadion. Cieszę się a zarazem zastanawiam jak to będzie w takim tłumie ludzi.?
Zapach, u mnie się mówiło "szoldrowanego"miodu
OdpowiedzUsuńpamiętam z dzieciństwa,jak się kręciły ramki w wirówce.Na koniec dostawaliśmy od Taty do wylizania wezę,coś wspaniałego.Te beztroskie czasy nie wrócą,ale zapadły w pamięci, buziaki,wszystkiego dobrego.
Fantastyczna przygoda , szczerze zazdroszczę -miód uwielbiam pod każdą postacią!
OdpowiedzUsuńWłasnie dostałam od koleżanki słoik miodu...uwielbiam miód...I szanuję każda pszczółkę..
OdpowiedzUsuń