Rozpoczęły się wakacje! Mamy od wtorku dodatkową dwójkę dzieci. Jest wesoło i gwarno, głównie wieczorem przed pójściem spać, bo dzieci właśnie wieczorem są najbardziej aktywne. Pewnie przez te upały w dzień leniwie i raczej sennie. Weronika rozpoczęła wakacje z obdartym kolanem. Jak tylko sobie przypomni, zmusza wszystkich domowników, aby ją nosili na rękach. Mała cwaniara. Po obiedzie mimo upału wybrałam się z nią na spacer do lasu. To był dobry pomysł, bo przy domu było gorąco i duszno a w polu wiał przyjemny wiaterek. Nim doszłam do lasu zasnęła , a ja pierwszy raz od kiedy Julitka nie jest niemowlakiem powróciłam na "swoje " miejsce pod sosną z książką. Ale nie mogłam skupić się na czytaniu, wspominałam czasy kiedy siadywałam tu niemal codziennie od wiosny do jesieni. Z Weronką byłam tu chyba pierwszy raz, bo ona urodziła się na koniec lata i nie wypuszczałam się z nią zbyt daleko od domu. Zrobiłam kilka zdjęć:
Na tym pniu kiedyś siadałam. :)) Widać, że dawno temu to było.
Wczoraj po południu było duszno i grzmiało. Pierwsza burza przyszła ok 20 po godzinie uciszyło się i mięliśmy nadzieję, że to koniec. Niestety była to dopiero rozgrzewka po północy zaczęła się kolejna nawałnica i trwała do 3 rano.
Ostatnie truskawki z naszej grządki i wesoła minka Weroniki tuż przed upadkiem;))
to małe przedszkole ;)
OdpowiedzUsuńPiękne miejsca na spacery...
pozdrawiam :)
Fajnie, że tak po prostu możesz wyjść z dzieciakami na spacer do lasu. Dla nas mieszczuchów spacer do lasu, to cała wyprawa:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do siebie:)
oj:))to niezła gromadka:)))))a wakacje bez strupów???nie ma mowy!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńAle wesoła gromadka, jak widać do jedzenia nie trzeba zachęcać - a to najważniejsze, nic gorszego jak dzieciaki nie chcą jeść.
OdpowiedzUsuńZazdroszczę tego pachnącego lasu - marzę o domku na skraju takiego...
pozdrawiam
Marta