Rano Julitka jak tylko otworzyła oczy zobaczyła zaspę na oknie. "Mamo czy mogę iść ulepić bałwana?" Obudziła brata i siostrę. Trudno mi było im wyperswadować tę wyprawę, bo cała trójka od kilku dni kaszle, prycha, ma stan podgorączkowy. Po południu czekała nas wizyta u Pana Doktora.
Nie dawali za wygraną i pozwoliłam im wyjść kilka minut wcześniej przed wyjazdem do lekarza, trwało to może 10 minut. Poszli w najgłębszy śnieg i jak najdalej z mojego "pola widzenia". Spodnie mokre, rękawice też, ale jakie szczęśliwe buźki! Niestety nie zdołałam zrobić im zdjęć-musieliśmy jechać.
Cała trójka teraz leży w łóżkach. Dostali antybiotyk- to będzie ciężki tydzień z utrzymaniem ich w domu jak za oknem będzie biało.
Zima z naszego okna.
Dużo zdrówka dla dzieciaczków. Mam nadzieję, ze już się dobrze czują.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie i dziękuję za zaproszenie do Twojego blogowego świata.
Iza
Witaj, dzieki za przypomnienie, jutro z samego rana odpisze na maila, przepraszam chyba gdzies mi umknal.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam