Zaczął się rok szkolny, dwója chodzi do szkoły, a ja z Weroniką siedzimy w domku.
Myślałam, że nadrobię zaległości blogowe, ale nic z tego. Nadeszła jesień, skończył się wrzesień, zaczął październik, a z nim przyszła do nas choroba bostońska. Wczoraj wieczorem z taką diagnozą wróciliśmy z Weroniką od lekarza. Mam nadzieje, że starsze dzieci nie zarażą się.
Dwa dni temu była nasza 9 rocznica ślubu spędziliśmy noc z Weroniką w łóżku drapiąc jej stopy. Trzeba przyznać noc inna jak wszystkie- wyjątkowa;))
Tego dnia też powiększyła się nasza Rodzinka.
Mąż przywiózł nam kotkę Nataszę z małym kociakiem Lusią.
Poprzedni właściciele dowiedzieli się, że problemy zdrowotne ich syna związane są z alergią na kota. Natasza i Lusia zamieszkały w naszej stodole. Dzieci cieszą się i kilka razy dziennie je odwiedzają. Nawet chorą Weronikę ciepło ubrałam i na chwilkę tam zaprowadziłam.
Słodko razem wyglądają:) Życzę zdrówka dla wszystkich. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcie, dzieciaki zapewne o niczym innym nie mówią jak o kocich sprawach.Skąd ja to znam....Życzę zdrówka dla córci,pozdrawiam
OdpowiedzUsuńOj, zdrówka życzę, a Wam dalszych 100 lat razem!
OdpowiedzUsuńkociaki przesłodkie, i fajny domek mają. pozdrowionka:)
Dziękuję, zdrówko się przyda , bo już cała trójka chora.
OdpowiedzUsuń